Przetłumaczono automatycznie. Pokaż oryginał
Mówią, że wszystkie nasze lęki pochodzą z dzieciństwa. Ale w moim przypadku było inaczej. W dzieciństwie biegałam boso, łapiąc motyle i ważki, koniki polne. Cóż, o szarańczy pamiętaliśmy, że straszyła wszystkich w latach 94-98, ale mnie to mało dotyczyło. Pamiętam tylko, jak na Syberii pożerała wszystko, w telewizji pokazywali, że nie ma plonów, walka szła źle... Chociaż nie pamiętam dokładnego roku.
Pamiętam, jak się budziłam, a w mieszkaniu na ścianach siedziało po kilka sztuk. Może to mnie dotknęło, a tak to nie bałam się owadów. Była tylko jedna noc, gdy miałam siedem lat, kiedy mama zabrała mnie do kuchni — ciemna kuchnia, włączasz światło i widzisz poruszającą się czarną masę karaluchów za lodówką, gdzie było im ciepło. Tak po raz pierwszy zobaczyłam karaluchy i pamiętam, że krzyczałam. Widocznie to właśnie to owad zostawił we mnie swój jedyny jadowity ślad.
Do 20 roku życia nikogo się nie bałam. Od 20 do 30 roku życia żadne owady mnie nie krzywdziły, ale fobia jakoś sama się ukształtowała albo co... Zaczęłam się bać.
Teraz mam 37 lat i postanowiłam, że jestem gotowa na uzdrowienie, więc kupiłam bilet do ogrodu tropikalnych motyli. Półtorej minuty!! Dokładnie tyle trwała moja odwaga. Kiedy jedna z tych piękności usiadła na podłodze między moimi butami, a potem zaczęła wspinać się po obuwiu, i zrozumiałam, że pełznie w kierunku mojej nogi... mój czas się zatrzymał🤣 Od razu było jasne, że zaraz po-pro-stu za-krzy-czę))
Uratował mnie chłopak. Zapytał: „Mogę ją zabrać?”
Naprawdę odetchnęłam z ulgą i powiedziałam: „W przeciwnym razie nie będę mogła się ruszyć z miejsca. Albo ją zgniecię”. On na to: „Może mam ją posadzić na drugiej nodze?” Ja do niego: „Proszę, zabierz ją całkowicie”.
Wyszłam za drzwi. Dziecko zostawiłam w środku, spędziło tam jeszcze pół godziny. A ja stałam i myślałam: jak dziwnie działa pamięć. Co to za bzdura. Przecież w dzieciństwie się nie bałam.
Говорят, что все наши страхи родом из детства. Но в моем случае было иначе. В моем детстве я босиком ловила бабочек и стрекоз, кузнечиков. Ну, про саранчу мы помнили, что в 94–98 она пугала всех, но на меня это мало влияло. Просто помню, как в Сибири она жрала всё подряд, по ТВ показывали, что урожая нет, борьба шла плохо.. Хотя точно год не помню.
Помню, я просыпалась, и в квартире их на стенах сидело по несколько штук, может и это коснулось меня, а так страха перед насекомыми не было. Была только одна ночь в семь лет, когда мама с собой забрала — темная кухня, свет включишь и шевелящаяся, черная масса тараканов за холодильником, где им было тепло. Так я впервые увидела тараканов, и я помню орала. Видимо, это насекомое и оставило во мне свой единственный ядовитый след.
Ну до 20 лет я не боялась никого. С 20 до 30 меня из насекомых никто не обижал, но фобия как-то самообразовалась или что.. Я стала бояться.
Сейчас мне 37 и я решила, что готова к исцелению, и купила билет в сад тропических бабочек. Полторы минуты!! Ровно столько длилась моя смелость. Когда одна из этих красавиц села на пол между моих ботинок, а потом начала взбираться на обувь, а далее я понимала, что ползет к моей ноге... мое время остановилось🤣 Сразу понятно было, что сейчас просто за-кри-чу))
Меня спас парень/мужчина. Спросил: «Можно я её заберу?»
Да, я реально выдохнула, я сказала: «Иначе я не смогу сдвинуться с места. Или просто раздавлю её». Он мне- «Давайте я вам на другую ногу её посажу?». Я ему- «Заберите, пожалуйста, совсем».
Я вышла за дверь. За дверями оставила ребенка, который провел там еще полчаса. А я стояла и думала: как же странно работает память. Ну, что за фигня. В детстве ведь не боялась.